Powrót
| 25 sie 07 Z historii polskich parków narodowych |
Ponieważ znowu piorun pierdyknął w słup telefoniczny – nie miałem komputera ponad dobę. Ponieważ już czas na nową notkę, postanowiłem sięgnąć do swojego bogatego archiwum, do spraw, nad którymi pracowałem. Oto kilka „anegdotek – pychotek” z historii polskich parków narodowych, z czasów, kiedy nie były one jeszcze parkami. Pierwszą anegdotę, dotyczącą Babiogórskiego Parku Narodowego poświęcam Wachmistrzowi, który uwielbia tego typu autentyczne historyjki.
Babiogórski PN - parcelę na polanie Markowe Szczawiny, na północnych stokach Wielkiej Babiej Góry, usiłował zakupić niemiecki związek turystyczny Beskiden-Verein z Bielska już w 1902 roku. Dowiedziawszy się o tym Hugo Zapałowicz namówił “Sabałę Babiogórskiego”, Wawrzyńca Szkolnika, by wyperswadował tę sprzedaż swoim wspólnikom z Markowych Rówienek (“bo jakże sprzedawać heretykom, na których diabeł widły brusi”), obiecując za to suty poczęstunek dla wszystkich. Poczęstunek ten wraz z “podarkami z cygar” kosztował “pona majóra” podobno 60 guldenów (równowartość około 35 dolarów) i uratował miejsce na schronisko Towarzystwa Tatrzańskiego,
Białowieski PN - na pomysł ochrony Puszczy wpadli Niemcy w 1918 r. W związku z tym gościł w Białowieży z ramienia Pruskiego Urzędu Ochrony Przyrody ojciec europejskich parków narodowych dr Hugo Conwentz. Wprawdzie w realizacji projektu przeszkodziła ewakuacja wojsk niemieckich, ale pozytywem był fakt, że w najcenniejszej części Puszczy nie pozyskiwano drewna.
Kampinoski PN - Za pierwsze świadome zwrócenie uwagi na walory przyrodnicze, edukacyjne i turystyczne Puszczy Kampinoskiej uważa się wycieczkę przyrodniczą, jaką na początku czerwca 1906 r. zrobiło ponad 300 osób. Z Warszawy do Puszczy wędrowała grupa zdziwionych osób, że tuż za rogatkami stolicy są dorodne lasy, piaszczyste wydmy, zabagnione rozlewiska i bogato ukwiecone łąki. Wycieczkę zorganizowało Polskie Towarzystwo Krajoznawcze, na czele z jego założycielami: znanym przyrodnikiem Kazimierzem Kulwieciem i geografem i krajoznawcą Aleksandrem Janowskim.
Karkonoski PN – 200 lat temu wycięto wszystkie drzewa w Sudetach i zaczęły z gór schodzić błotne lawiny. Niemcy zaczęli zdawać sobie sprawę, że wtórne zalesienie Karkonoszy jest niezbędne. Od początku XX wieku sytuacja powoli zaczęła wracać do normy, ale tylko pozornie. Niemieccy leśnicy posadzili bowiem sadzonki świerków pochodzących nie z gór, tylko z nizin, nieodpornych na niską temperaturę i duże wiatry, o złym systemie korzeniowym. To między innymi stało się przyczyną tak łatwego ich zniszczenia w wyniku klęski ekologicznej w Sudetach Zachodnich pod koniec lat 70.
PN „Ujście Warty” - 300 lat temu nieuregulowana Warta płynęła szeroką, bagienną doliną, wypełnioną przeplatającymi się odnogami koryt, starorzeczami, zastoiskami i bagnami. Dopiero w drugiej połowie XVIII wieku opracowano i zrealizowano ogromny program jej zagospodarowania, prace trwały w latach 1767 – 1785, od Gorzowa po Kostrzyn wzdłuż brzegów rzeki wzniesiono wysoki na ponad 3 m wał. Regulacja Warty i osuszenie łęgów warciańskich pochłonęły sumę ponad miliona talarów. Na odgrodzonych od rzeki terenach osiedlono około 15 tys. ludzi. Zmieniono nawet samo ujście Warty, która pierwotnie łączyła się z Odrą na południe od Starego Miasta w Kostrzynie, obecne koryto rzeki to tzw. Kanał Fryderyka Wilhelma, zbudowany podczas prac regulacyjnych.
Pieniński PN - Profesor Władysław Szafer, Przewodniczący Państwowej Komisji Ochrony Przyrody, był pierwszą osobą, która w 1921 roku zwróciła uwagę na konieczność utworzenia z Pienin parku narodowego. Popularne w tym czasie były nocne spływy Dunajcem przy dźwiękach muzyki, a jej dodatkowym akcentem były kanonady z moździerzy ustawionych na skałach zamykających wrota przełomu pienińskiego.
Ja wiem, że to jest trudno komentować, ale tak celem uatrakcyjnienia blogu…
Następnym razem (następną razą) bardziej się postaram. Obiecuję. |
| Wachmistrz 2007-08-25 |
| Bóg zapłać Waszmości za oną dedykacyję, takoż za całość tejże noty wielce wdzięczne intencyje ludzkie przypominające. Z marszu nie przytoczę, przecie pogrzebię o zakopiańskich z powstawaniem Parku zdarzeniach, a i o konceptach "przebudowie Tatr" towarzyszących |
| TesTeq 2007-08-25 |
| Czyżby ten słup telefoniczny przewrócił się na Twój komputer? |
| Cyprian Vaxo 2007-08-25 |
Dodaję to i owo o kilku wspomnianych parkach:
BABIOGÓRSKI PN
Niedługo po utworzeniu w 1954 r. tego parku zbierał tam chrząszcze ryjkowce, europejskiej sławy badacz tej grupy, prof. St. Smreczyński, jeździł tam zresztą od lat. Zbierając - rozwalił spróchniały pniak, okazy pozbierał, próchno zostało. Niedługo, na prawie cotygodniowym zebraniu Tow. Naukowego im. Kopernika, prof. Wł. Szafer wstaje i grzmi: ‘Nawet profesor uniwersytetu powinien wiedzieć, że w Parku Narodowym niczego niszczyć nie wolno!`. A na to odpowiedź: `Tak, panie kolego, ale po pierwsze tam były ryjkowce, a po drugie - to po co są w końcu te parki narodowe?` Dalszej dyskusji nie było.
KAMPINOSKI PN
Opowiadali zawistni Krakusi z UJ: gdy zadekretowano utworzenie Kampinoskiego PN i prowizorycznie wyznaczono granice obejmujące około 20 km kw. przekazano plany do zatwierdzenia w KC. I sekretarz zapytał - czy będzie to największy PN w Polsce? - No nie, Tatrzański PN ma 21 km kw. To zwiększyć powierzchnię! - Ale dokoła są wsie. - To przenieść. I tak się stało - stolica musiała mieć park największy i ma, 35 km kw.
Niedługo później aby nie wozić mleka z większych odległości I sekretarz nakazał wybudowanie megaobory na 20 czy 30 tysięcy krów, najlepiej w ekologicznym miejscu, więc wypadło koło tego parku. Jacyś tam naukowcy zaczęli protestować, a to że taniej wozić mleko niż paszę, że coś trzeba począć z odchodami tego stada (a każda krowa dziennie, oprócz 2-3 kilogramów placków wylewa jeszcze do 20 litrów moczu!). Ale sekretarz uparł się, mówiąc - od tego jesteście naukowcami, aby rozwiązać takie drobiazgi, i nakazał zwozić wielkie płyty z fabryki domów. Wtedy po cichu wkroczył do akcji prof. Wergiliusz Żurowski który od lat zajmował się restytucją bobrów, i miał już trochę okazów do osadzenia w terenie. Wybrał Kampinos, bobry popracowały podnosząc o metr poziom wód gruntowych (już po dwu latach!), zwiezione elementy potonęły w błocie, a wkrótce skończyła się władza KC.
KARKONOSKI PN
Strzelanie z moździerzy i inne hałasy to nie tylko specjalność spływu Dunajcem, także hałasowano w Karkonoszach, podobno szczególnie w Śnieżnych Kotłach, a też nad Małym i Wielkim Stawem, gdzie faktycznie echo było ogłuszające. Natomiast specjalną atrakcję głównego grzbietu, zwłaszcza w okolicach Śnieżki stanowiło spuszczanie pachnących lawin kamiennych. Rośnie tam porost, który zawiera ten sam ester co fiołki, więc w powietrzu unosił się ich zapach. Tak to się bawili ówcześni turyści, niektórzy zresztą byli wnoszeni w lektykach przez tragarzy.
PIENIŃSKI PN
Górale powiadają ceprom, że nazwa Pieniny pochodzi od pieniącego się Dunajca, tymczasem jest ona bardzo stara, pochodzi z celtyckiego `pen` czyli głowa, takie pochodzenie mają też włoskie Apeniny oraz Pennin Mts. w środkowej Anglii.
Z historii obecnego zalewu Czorsztyńskiego. Już na początku zeszłego wieku austriacy projektowali ten zalew, ale tama miała stanąć koło Szczawnicy, likwidując przełom. Po I wojnie - jeszcze wyższa tama miała stanąć poniżej Tylmanowej, ale wtedy już powstał Park Narodowy (drugi w Polsce po parku Czarnohorskim). Po drugiej wojnie znów zaczęto projektować, a najosobliwsze rozwiązanie było takie: tama gdzieś koło Czorsztyna, przekuta sztolnia pod całymi Pieninami, a elektrownia w Krościenku. A spływ? Inżynierowie ustalili, że w tygodniu cała woda ma iść na turbiny, (a ludzie do roboty), a na niedzielę będzie się puszczało trochę suchym korytem, będzie i płytko i bezpiecznie.
|
| Jolinek51 2007-08-25 |
| To się zaciekawiłam tymi historiami ..... bo mnie by nie przyszło do głowy, że Parki mają polityczną przeszłość .:) ... Panie Cyprianie pozdrawiam serdecznie :) ..... a ja już w ten Piątek sobie jadę w te nasze góry do Zakopanego ... i będę myślała o niebieskich migdałach .... :) |
| Torlin 2007-08-25 |
| Drogi Cyprianie! To jest oczywiście tylko malutki fragmencik moich zbiorów, dzięki za dużą ilość informacji. Ale muszę zaprotestować, jeżeli chodzi o Władysława Szafera. Jesteś niesprawiedliwy. Spotykam jego nazwisko na każdym kroku. Botanik, profesor Władysław Szafer (1886 - 1970) - zajmował się ochroną przyrody, florystyką, paleobotaniką, geografią roślin. Był twórcą polskiej szkoły paleobotanicznej, współtwórcą polskich parków narodowych, inicjatorem sprowadzenia żubrów do Puszczy Białowieskiej. Autor około 700 publikacji, z czego 473 pozycji dotyczy ochrony przyrody. W 1920 roku założył czasopismo "Ochrona przyrody". Jeżeli chodzi o Białowieski PN tuż po odzyskaniu niepodległości w kwietniu 1919 r. grupa uczonych: prof. Władysław Szafer, prof. Eugeniusz Kiernik i inż. Jan Kloska zorganizowała wyprawę do Białowieży. Celem wyjazdu było rozpoznanie sytuacji żubrów w Puszczy Białowieskiej, najważniejszym pytaniem było, czy przetrwały one wojnę. Żywych żubrów w Puszczy niestety nie zastano, o ich niedawnej obecności świadczyły jedynie resztki szkieletów. Wizję ochrony Bieszczadów kreślił już Profesor od dawna. Plany profesora były wzorowane na ochronie Tatr przez obie zainteresowane strony: polską i słowacką. Pod jego kierownictwem opracowano w placówkach PAN obszerne prace studialne, a w wyniku tych prac powstały dwa niezależne projekty: pierwszy proponował ochronę przede wszystkim masywu Tarnicy, Krzemienia i Halicza, drugi zaś powstanie dwóch niezależnych rezerwatów: "Puszcza Bukowa", chroniąca rozległe kompleksy leśne położone u źródeł Solinki, i drugi (bez proponowanej nazwy), który miał chronić masyw Tarnicy i Halicza. W latach sześćdziesiątych, z inicjatywy Profesora, wykonano kilkadziesiąt opracowań, zapomnianych dziś i rozproszonych w późniejszych opracowaniach i publikacjach. Stały się one rzetelnym fundamentem do dyskusji o Bieszczadzkim Parku Narodowym, o licznych, proponowanych rezerwatach przyrody żywej i nieożywionej, o koncepcji Wschodniobeskidzkiego Obszaru Krajobrazu Chronionego, o Drodze Karpackiej i międzynarodowym rezerwacie u zbiegu trzech granic. To właśnie profesor był jednym z najważniejszych pomysłodawców ochrony najwartościowszych fragmentów lasów gorczańskich obok Tadeusza Świerza – Zaleskiego i Adama Starzeńskiego. Już w 1927 roku zaproponowali oni utworzenie w dobrach hrabiego Ludwika Wodzickiego prywatnego rezerwatu leśnego. W momencie powstania powierzchnia chronionego obszaru wynosiła 114 ha i obejmowała swym zasięgiem wąski pas lasu po obu stronach drogi grzbietowej prowadzącej z Poręby Wielkiej – Koninek na Turbacz oraz górną część zlewni potoku Turbacz, a ochroną objęto fragmenty lasów bukowych, bukowo-jodłowych i górnoreglowe bory świerkowe. Rezerwat w niezmienionym kształcie przetrwał do II Wojny Światowej. Przy Ojcowskim PN - tuż po odzyskaniu niepodległości w dniu 10 lipca 1919 r., w związku z wprowadzaniem reformy rolnej Uchwałą Sejmu Ustawodawczego, Prof. Władysław Szafer przesłał władzom "Motywy do Ustawy o ochronie krajobrazu", w której wymieniał Dolinę Prądnika. Broniąc przyrodę Ojcowa w 1921 roku pozostawał w ostrym konflikcie z księżną Ludwiką Adamową Czartoryską, właścicielką dóbr ojcowskich, gdyż - jego zdaniem - księżna dostała za duży kontyngent drzewa. Nie do przecenienia była jednak energiczna działalność prof. Szafera - ówczesnego delegata Ministra Oświaty do spraw Ochrony Przyrody, która przyczyniła się do organizacji wielu konferencji, na których powracano do utworzenia projektowanego w Ojcowie rezerwatu, a z czasem parku narodowego. W przypadku Poleskiego PN pierwszym, który zgłosił koncepcję utworzenia parku narodowego na tym terenie (ale dzisiaj należącym do Białorusi) był w 1933 r. właśnie prof. Władysław Szafer. Slowiński i Woliński PN Pierwsze starania o utworzenie nadmorskiego parku narodowego (Słowińskiego i Wolińskiego) PN podjęto tuż po II Wojnie Światowej w 1945 r. na Zjeździe Państwowej Rady Ochrony Przyrody w Krakowie, zorganizowanej z inicjatywy Władysława Szafera. Jeżeli chodzi o Świętokrzyski PN to modrzewia polskiego odkrył Marian Raciborski, ale to prof. Władysław Szafer w 1913 roku podał charakterystykę botaniczną i zasięg modrzewia polskiego. W sprawie Tatrzańskiego PN w grudniu 1925 roku spotkali się w Krakowie na konferencji przedstawiciele nauki polskiej i czechosłowackiej z Polskiej Akademii Umiejętności i Czeskiej Akademii Nauk celem zaopiniowania od strony naukowej projektów parków. Stronę polską reprezentowali naukowcy: Walery Goetel, Michał Siedlecki, Marian i Stanisław Sokołowscy i Władysław Szafer, a ze strony czechosłowackiej byli: Karel Domin, Viktor Dvorskỳ, Jiři Janda i Radim Kettner.Drogi Cyprianie, bronię profesora, nawet jeżeli tak powiedział. |
| Torlin 2007-08-25 |
| Drogi tes Tequ! Cały problem polega na tym, że my mamy napowietrzną linię i już trzeci raz piorun trafia w słup (chyba w słup telefoniczny - ja nie wiem, tak mi się wydaje). Ludziom niszczy komputery, rutery - mówię Ci - cyrk na kółkach. Teraz, jak już zagrzmi daleko, to wszyscy lecą wyłączać komputery. Ale po ostatnim wyładowaniu miałem prawdziwe cudo techniczne, nie miałem telefonu, ale miałem Internet. Jak zreperowali, to miałem telefon, a nie miałem Internetu. |
| Torlin 2007-08-25 |
Jolinku!
Tobie to dobrze, taka to pożyje. |
| Jolinek51 2007-08-26 |
| Torlinie mam sporo planów "łazęgowych", jak wrócę to napiszę czy mi się udało je zrealizować .... w zasadzie pierwszy raz jadę z takim ambitnym planem by przejść 3 lub 4 szlaki ... tylko pogody mi potrzeba ... :) .... kondycję ćwiczę wchodząc na 7 piętro bo mi się winda popsuła .... :) |
| Torlin 2007-08-26 |
| Jolinku! Jak wrócisz, to daj znać, może coś opublikujemy, pokażemy jakieś zdjęcia. Na Edwara też czekam |
| Hoko 2007-08-27 |
| To ja proszę o sprecyzowanie terminu "napowietrzna linia" :) |
|
Księga gości
| O mnie |
 |
| torla |
58 ,
Warszawa |
| Słówko o mnie |
| Jestem 55-letnim mężczyzną, zdrowym, wysportowanym, uwielbiajacym wędrówkę typu trekking, z muzyki jestem wielbicielem jazzu, osobiście lubię rzeczy poważne |
| Zobacz mój profil |
|
| Statystyki |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
43778
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
997
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
20
|
|
|