Powrót
| 24 sty 07 Mój jazz |
Gdyby ktoś postawił mnie pod ścianą i kazał pod karą rozstrzelania wybrać jeden jedyny gatunek muzyczny, a nawet podgatunek. Gdyby ktoś pozwolił mi zabrać na bezludną wyspę płyty jednego gatunku. Gdybym musiał się decydować. Ja, jak pisałem, lubię muzykę w ogóle. Na tej bezludnej wyspie brakowałoby mi moich ulubionych dwóch suit "Peer Gynt" Griega, Snu nocy letniej Mendelssohna, Bolera, Gerschwina i wielu innych. Brakowałoby mi hard rocka, kabaretu, piosenek filmowych. Ale zdecydowałbym się na old jazz. Jestem absolutnym wielbicielem dawnych nagrań jazzowych, a szczególnie kobitek, takich jak: Ella Fitzgerald, Nina Simone, Billie Holiday, Lena Horne, Sarah Vaughan, Dinah Washington, Julie London. Nic nie wspomnę o Louisie Armstrongu. Kocham dawne orkiestry: Glenna Millera, Tommy Dorsey'a, Benny Goodmana, Duke Ellingtona. Rozkoszą jest dla mnie posłuchać grającego Arta Tatuma, Counta Basiego, Lionela Hamptona, Colemana Hawkinsa, Quincy'a Jonesa czy Caba Callowaya. Ja nie stronię od współczesnego jazzu, największą moją miłością jest w końcu Diana Krall, na okrągło słucham AccuRadio z jazzowymi nagraniami, ale jak mi jest smutno i mam chandrę, to puszczę sobie Ninę Simone i czuję, jak mi się ciepło robi koło serca.
Podejrzewam, że w poprzednim wcieleniu musiałem być grubą, murzyńską piosenkarką. Zdradźcie mi, jaka muzyka jest tak naprawdę dla Was najważniejsza. |
| EGMus 2007-01-25 |
Cudownie śpiewają czarni piosenkarze np.: Ella, Nat, Luis.Nie mam ulubionych śpiewaków i kompozytorów,a pisowni ich nazwisk nigdy nie pamiętam.( Nie lubię Jacksona z wielu powodów.
Poszedł w ślady ojca- zboczeńca, nie pomogły starania matki-świadka Jehowy.)
Lubię niektóre piosenki Grześka Turnaua i jego "mistrza" Marka Grachuty.To zależy głównie od tekstu.
Lubię jak się "wydziera" Wydra.To tak fajnie słuchać jak cierpi facet przez kobietę. Taka moja mała "zemsta", bo innych nie uznaję. Chciałabym być (no,może nie grubą) czarną piosenkarką.(NIe "murzyńską"-bo ten przymiotnik czarni uważaja za obrażliwy). |
| Dora 2007-01-25 |
| Ach, Torlinie, już Cię widzę jako grubą Afroamerykankę... (EGMus, "czarna" to też określenie niepoprawne politycznie). Piękni ci wszyscy staruszkowie, których wymieniasz, bardzo bardzo ich lubię. Ale erotycznego wręcz hyzia mam przede wszystkim na punkcie Trane'a i Milesa... Poza tym, jako że fortepian to mój instrument, mam wiele miłości pianistycznych: od wspomnianego Tatuma, Monka czy Petersona poprzez Jarretta i Coreę po współczesnych młodziaków, np. Sławka Jaskułke, całkiem innego niż wszyscy. No i wspaniałe wyrafinowane panie, jak z jednej strony np. Carla Bley, z drugiej - niesamowita Patricia Barber. A na polskim gruncie przepadam za Tomkiem Stańką, jego ostatnie płyty są jak najlepsze wino... Tyle o jazzie, o poważce innym razem. Aha, strasznie mi szkoda Michaela Breckera właśnie zmarłego, wspominam cudne warszawskie koncerty Steps Ahead i Brecker Brothers - jakaż to była radość jazzu i życia! |
| a.dan.ti 2007-01-25 |
| ja też chyba wybrałabym jazz... ostatnio słucham agi zaryan, bardzo kojąca muzyka, głos. też uwielbiam Krall. jeszcze Patricia Barber, Cassandra Wilson. ale strasznie brakowałoby mi Możdżera, którego uwielbiam namiętnie, mojej ukochanej Tori Amos i mega-pozytywnego Jethro Tull. ciężko by mi było zdecydować się na jeden gatunek... jeszcze przecież fugi Bacha w wykonaniu Glenna Goulda i Rachmaninoff i... George Winston - genialny improwizator pianina... |
| Zygmunt Drugi 2007-01-25 |
| Torlinie... Popełniłem maluśki tekścik `Ocalić od zapomnienia` w moim blogu pod datą 2006.11.20. Wpadnij tam w wolnej chwili... |
| Za Zygmunta Drugiego 2007-01-25 |
Ponieważ on sam tylko mnie skierował do siebie, ale się nie wpisał, postanowiłem bezczelnie skopiować wpis z Jego blogu, bo rzecz jest interesująca. Zygmunt drugi pisze: "Gdyby zagładzie miała ulec cała znana mi sfera muzyki, i gdyby ode mnie zależało, co owej zagładzie ujdzie... Co bym chciał ocalić?
Nie lubię opery i operetki z powodu ich zanadto eksponowanej sztuczności - muzyczno-wokalnej, treściowej, z przyczyny zbyt daleko posuniętego lekceważenia logiki, prawdy- w tym także historycznej... więc...Opera i operetka nie miałyby u mnie szans, a szkoda - bo niektóre arie, niektóre melodie warte by były dalszego trwania...
Ot, choćby `Lot trzemiela` M. Musorgskiego... Moniuszkowe - `Aria Skołuby` i `Aria z kurantem`...
Nie przepadam za fortepianem, przecież jednak kilka mazurków Chopina...
Piosenka... Bułat Okudżawa wart jest trwania na równi z Włodzimierzem Wysockim, a Jacques Brel z Joe Brassensem... No i Harry Bellafonte [któż o nim jeszcze dzisiaj pamięta...] za ciepły głos i piosenkę `Wenezuela`...
Przede wszystkim jednak ocaliłbym od nieistnienia `Bolero` M. Ravela! To jest kwintesencja życia.". |
| grześ 2007-01-25 |
Ella - zawsze cudowna i zawsze poprawia nastrój, Billie Holiday-genialna, Sarah Vaughan, Nina Simone, z bardziej współczesnych głosów kobiecych: cudowna Shinead O`Connor, wokalistka Siouxie and The Banshees(polecam wszystkim gorąco), Lisa Gerard z Dead Can Dance( moja prawie największa miłość muzyczna długi czas), Anja Orthodox z Closterkellera, Kasia Nosowska, Anna Jantar, Anne Nurmi z Lacrimosy, Bjork To chyba wszystkie najbardziej fascynujące mnie kobiety w muzyce: o facetach i ich głosach innym razem, choć jeszcze wspomnę o Kaziku Staszewskim i Ojcu jego Stanisławie Staszewskim. Kazik spiewający piosenki ojca- to coś i muzycznie i tekstowo nieocenionegoo i jedynego w swoim rodzaju, szkoda, że nie znam oryginalnych wykonań Staszewskiego seniora, ale mam nadzieję kiedyś do nich dotrzeć. A te teksty i Staszewskiego, i Gałczyńskiego przez niego śpiewane czy tradycyjne- to rzecz po prostu wybitna.
,,Lecz się nie martw baronowo, już przemija zima zła, rozpoczniemy ach na nowo, nasze słodkie trulala, dziś widziałem, to nie farsa, dość już mamy takich fars, jak jamniczek twój zamarzał, siusiu krzyczał, łkał i marzł"
albo to ,,Czemu dni wesołe nie są , czemu z oka płynie łza"
. No, a ztą płytą kojarzy mi się jeszcze głos cudownie śpiewającej Violetty Villas. |
| Zygmunt drugi 2007-01-25 |
Torlinie! Po raz pierwszy w życiu zaakceptowałem ściągę! ... ale są jeszcze 2 piosenki Niemena [`Czas jak rzeka...` i `Ballada o ... narodzeniu Bolesława Krzywoustego` [śpiewana także przez Ewę Demarczyk], a co zrobić z Paulem Robesonem i jego głosem czarniejszym od smoły w songu `Mississipi? [lata 50-te, co o nich wiecie?]. Ja nie cierpię` śpiewających po angielsku - bełkotliwym głosem, o ileż milszy dla ucha jest francuski - byle nie drapieżna Piaff!!! - prywatnie uwielbiam spokój, muzyka to w końcu nie erupcja wulkanów, tak jak piosenka to nie `popaprańcy` z malowanymi na zielono niezagospodarowanymi miejscami na mózgi]. A jeżeli muzyka `w czystej postaci`, to dajcie wszystko, co wydobywa ze skrzypiec K.A. Kulka, z elektroniki Kitaro, Isao Tomita, Kraftwerk - mimo że takie to różne...], lub jeżeli chcecie naciągnąć mnie na muzykę, której warto naprawdę posłuchać, to postawcie Jerzego Maksymiuka przed orkiestrą, dajcie jej zamiast partytury teksty wystąpień naszych posłów napisane na papierze nutowym, a on i z tego zrobi arcydzieło!!].
Jazz... jazz i ja żyjemy w zgodzie. On mnie nie wchodzi w drogę, ja jego unikam - ot, taka pokojowa koegzystencja... |
| Torlin 2007-01-25 |
| Drogi Zygmuncie! Ściągać wolno, jeżeli się poda źródło, z którego się ściąga. I wtedy nazywa się to cytat. |
| NELA 2007-01-25 |
Nie zdołałam polubić bluesa i jazzu - tego pierwszego nie lubię zdecydowanie, tego drugiego czasem słucham. Jakoś nie poruszyła mnie dola niewolników na plantacjach bawełny...Może to prymitywne, ale tak jest. Nie ma rady.
Ale Kitaro, Mike Oldfield, TAK! Z braku znajomości angielskiego niewiele z tych znanych przyswajam, ale Beatlesów uwielbiam. A także melodie etniczne hiszpańsko i portugalskojęzyczne. Jesienią była u nac Cesaria Evora - przepiękny koncert. Muzyka, którą lubię tak na codzień to Grzegorz Turnau, Marek Grechuta, Andrzej Sikorowski z Pod Budą, piosenki z kompletu Agnieszki Osieckiej - Pięć oceanów.
Pamiętam oczywiście Paula Robesona i Missisipi i piękny tenor Tino Rossiego - jego piosenki neapolitańskie!!! cudo. Bardzo kiedyś popularne piosenki francuskie, dziś zapomniane - niesprawiedliwie. A kiedy mam czas i nastrój - to: Beethoven, Bach, opery - przede wszystkim Werdi [te chóry! szczególnie z Nabucco] oczywiście Bolero Ravela, koncert fort. Czajkowskiego, Chopin - no końca nie widać. I Ewa Demarczyk - cudowna, nieszczęśliwa i zapomniana, a chyba nie znajdzie następczyni.
I Gałczyński czytający swoje wiersze... głos i interpretacja - klękajcie wszyscy aktorzy!
Rozpisałam się ponad miarę.
Lubię dobrą muzykę. |
| Dora 2007-01-25 |
| No dobra. To teraz o poważce. Od zawsze wielbiłam takich trzech, co nigdy nie zeszli poniżej artyzmu: Bach Mozart, Ravel (ale Bolero wychodzi mi bokiem, kocham np. jego utwory fortepianowe - Miroirs itp.). W każdej epoce znajduję coś dla siebie - od śpiewów średniowiecznych po muzykę elektroniczną. Miłością wielką darzę tak różne osobowości jak Monteverdiego i Strawińskiego. Opera może dla mnie kończyć się na Mozarcie i znów zacząć od "Peleasa i Melizandy" Debussy'ego. A z romantyzmu moim typem jest Brahms: powściągliwy, ale głęboko ludzki i wzruszający. Do Chopina mam stosunek szczególny. No i mogłabym tak jeszcze długo, ale miejsca brak... A na bezludną wyspę wzięłabym fortepian albo co najmniej jakiego keyboarda - wtedy mogłabym sobie zagrać bardzo różne rzeczy... |
| Zygmunt Drugi 2007-01-26 |
Doro...
Na bezludną wyspę to wziąłbym łopatę siekierę,piłę, nóż, zapałki i inne prozaiczne i niemuzykalnie - niemuzyczne utensylia... To tylko francuski reżyser kazał Robinsonowi w swym filmie grać na bezludniej wyspie na klawesynie... I broń Panie - papugi!!! |
| Borsuk 2007-01-26 |
i jeszcze Johnny Hodges i "Screamin" Jay Hawkins :-)
też uwielbiam stary dobry jazz.
Do tego jeszcze e-muzę, dla odprężenia. Oldfield, Kitaro, Vangelis.
I klasykę też: Mozart, Vivaldi, Haendel. |
| Dora 2007-01-26 |
| Ha ha, Zygmuncie, no pewnie, że masz rację. Ale wyobraziłam sobie tę piękną scenę transportu fortepianu z pamiętnego filmu Jane Campion... Lubię takie surrealistyczne obrazki. To zresztą było jedyne, co mi się w tym kiczowisku podobało! (A już muzyki Nymana w tym filmie nie trawię) |
| Zygmunt Drugi 2007-01-26 |
| Doro: Bezczelnie wykorzystam blog Torlina [może mi wirtualnie uszu nie urwie]...W tego rodzaju filmach najlepsze są... końcówki [tzw. `listy płac`]. Muzyka?... Ani jednej nutki z tego `Robinsona` nie mam w pamięci, ja - z którego koledzy kiedyś kpili, że jak zamknę oczy, to widzę linię melodyczną i nie potrzebuję zapisu nutowego [przed 50-40 latami grałem na skrzypcach [czas przeszły dokonany!!]. Zaprosiłbym do moich blogowatych bredni, jednak nie chciałbym urażać niczyich poglądów religijnych, a moje są `niekompatybilne` do dzisiejszych `tryndów` [jak mawaiął niejaki towarzysz `Dycymber`]. Pozdrawaim |
| Dora 2007-01-26 |
| Zygmuncie! Moje poglądy też są mało kompatybilne z krajową większością. A film, o którym wspominałam, z muzyką Nymana, to nie "Robinson", ale "Fortepian". Pozdrawiam! |
| Torlin 2007-01-26 |
| Zygmuncie! Zawsze jesteś mile widziany. I nie bądź taki skromny, masz fajne wpisy, ale dla mnie czasami za mądre. |
|
Księga gości
| O mnie |
 |
| torla |
60 ,
Warszawa |
| Słówko o mnie |
| Jestem 55-letnim mężczyzną, zdrowym, wysportowanym, uwielbiajacym wędrówkę typu trekking, z muzyki jestem wielbicielem jazzu, osobiście lubię rzeczy poważne |
| Zobacz mój profil |
|
| Statystyki |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
87661
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
1045
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
20
|
|
|